Piątek. Szósty dzień miesiąca września roku pańskiego 2013, stajemy w Zwierzyńcu w zabudowaniach Ordynacji Zamojskich. Nasze konie dostają duży wybieg w parku, stoją tam gdzie na co dzień stoją Koniki Polskie z rezerwatu, taka podmiana. Pozostałe konie przybyłych kolegów stają w cudownej drewnianej stajni przycupniętej w starym sadzie, wygląda wszystko na stare czworaki, choć jak to u Zamojskich okazalsze i bogatsze wszystko jest.

 

 Jest już „Brzoza” i Albert oraz pozostali koledzy z „dziewiątego”. Pomyślałem, nudzić się nie będę na pewno. Jakbym zgadł ! Większą część nocy spędziliśmy na inspirujących dyskusjach oraz przechwałkach czyj koń lepszy i o ile mnie pamięć nie zawodzi skończyło się na praktycznych pokazach. Tą mniejszą  zaś część nocy spędziliśmy pod krzyżem. Dosłownie, gdyż nocleg mieliśmy w salce pod dużym drewnianym krzyżem gdzie usnęliśmy snem sprawiedliwych.

 

Sobota. Wymarsz rano ze Zwierzyńca, w szyku konnym na wzgórze Polak w Panasówce, gdzie odbędzie się rekonstrukcja bitwy. „Polak, Węgier dwa bratanki..,” i tak sobie jedziemy z bratankami, polska kawaleria i sekcja węgierskich huzarów. Nigdy nie myślałem że będę  sobie „robił” szablą z braćmi Węgrami w jednej bitwie.

Tradycyjnie już, jesteśmy po stronie przeciwnej i otrzymujemy odzienia Kozaków dońskich (podziękowania dla Witka za stroje) w służbie carskiej. My, to znaczy piszący te słowa Sławek, Edyta i dwóch naszych nowych kolegów Jarek i Rafał. Zapowiadają się na fajnych towarzyszy broni. Może zostaną ułanami?

Bitwa była piękna. Cudne plenery i wielkie zaangażowanie uczestników. Dla  naszego nowego kolegi Rafała pierwsza bitwa ale szablę przeciwnikowi złamał w starciu jak nic. I to komu? Węgierskiemu huzarowi!

Koniec bitwy. Licznie przybyła publika, zadowolona. Ponad dwie godziny zmagań.

Dla nas to jednak nie koniec przygody. Dołącza do nas Witek i wraz z naszymi nowymi „towarzyszami broni” Jarkiem i Rafałem udajemy się do Tereszpola gdzie będziemy stacjonować u znajomego Jarka. Artur, bo o nim mowa, pięknie nas przyjął i podjął wraz  z rodziną iście staropolską biesiadą. Wielkiego wsparcia i pomocy udzielili nam również  sąsiedzi Artura. Wszystkim jeszcze raz dziękuję.

Niedziela. Opuszczamy Tereszpol. Ja z przekonaniem że „Tu jest Polska” 

 

Polecamy:
Stadniny.pl